Pamiętam taką historię z początku działalności firmy MAK. Składałem książkę o pszczołach. Odbyły się już 3 rundy poprawek i książka była prawie gotowa do druku. W tzw międzyczasie materiał przyrastał i zaczynało brakować miejsca na dysku z danymi.
Zakupiłem nowy większy dysk podłączyłem do komputera, odpaliłem Norton Commandera (nie pamiętam czy była to wersja DOS czy Windows) i zamiast kopiuj katalog ze starego dysku na nowy dałem polecenie – przenieś.
Po tej operacji odpiąłem dysk, wyjąłem stary, włożyłem nowy i jakże byłem zaskoczony gdy na nowym dysku nie było katalogu z książką, o dziwo (albo i nie o dziwo) na starym dysku również go nie było. Niestety musiałem książkę złożyć jeszcze raz (na szczęście korekty były naniesione na wydruki papierowe).
Pamiętam do dzisiaj słowa kolegi Mariusza informatyka z WIML – „kto nie backupuje ten długo i ciężko pracuje”. Są te „święte słowa” ze mną już prawie 30 lat, Mariusza już z nami nie ma a mnie ciągle dźwięczą w uszach! Dzięki za tą mądrość Mariusz!